25 czerwca na plaży w Trzebieży już po raz trzeci odbyło się plenerowe spotkanie widowni z młodymi artystami podtrzymującymi staropolskie tradycje Sobótki.
Inicjatorem spotkań z obrzędami w Dzień św. Jana jest Teatr Elipsa z Miejskiego Ośrodka Kultury w Policach. Młodzież poprzez sztukę dąży do stworzenia, na ten jeden wieczór, iluzji czarów, obrzędów wciągając przy tym publiczność do wspólnej zabawy. Na plaży przy Ośrodku Sportu i Rekreacji w Trzebieży pojawiają się więc pochodnie, piękne wianki, rozbrzmiewa muzyka i śpiew...
Tradycje Sobótki inaczej Nocy Świętojańskiej czy też Kupały znane są od wszystkich krajach Europy i gdzieniegdzie poza nią. I wszędzie Sobótka była nocą nie tylko zabaw, wzniecania ognia, plecenia wianków ale także wróżb i czarów.
Zabawa z okazji Nocy Świętojańskiej w Trzebieży rozpoczęła się wspólnym pleceniem wianków w myśl: "plećmy wianki w Świętojanki". Każdy kto zechciał, mógł wraz z Teresą Kulik z Koła Twórców Siedlisko, stworzyć dla siebie jedyny, niepowtarzalny wianek, by następnie móc puścić go na wody Zalewu Szczecińskiego lub też zachować na pamiątkę.
Głównym punktem programu było widowisko teatralne pt. "Czar Sobótki" w reżyserii Aleksandry Słowińskiej. Spektakl był kolażem taneczno- muzyczno- słownym. Choreografia taneczna Karoliny Łapko, pozwoliła młodym pannom na wywoływanie duchów. Oczom publiczności ukazywały się kolejno trzy młode panny, opowiadające o swoim życiu doczesnym oraz o losie jaki spotkał je po śmierci. Panny tworzyły żywioły ognia i wody, inscenizowały przejście między światem umarłych a rzeczywistym. Poprzez muzykę, stosowny ruch i niekiedy słowo opowiadały o tworzeniu wianków, paleniu ognisk, szukaniu ziół i paproci symbolizującej rychłe zamążpójście. Opowieści skonstruowane zostały nie tylko na podstawie staropolskich tekstów np. Jana Kochanowskiego ale także nawiązującego do ludowości romantycznego Adama Mickiewicza czy utartych zwrotów, okrzyków i powiedzeń sobótkowych.
Aktorkom towarzyszyli kuglarze z grupy Magnifius, którzy żonglowali ogniem. Punktem kulminacyjnym było puszczanie palących się wianków na wody Zalewu Szczecińskiego. Część artystyczną zamknęli młodzi bębniarze z Pałacu Młodzieży w Szczecinie. Zespół "Diembe" zakończył zabawę na plaży, po czym każdy miał okazję biesiadować dalej, tym razem przy wspólnym ognisku i pieczeniu kiełbasek.
Jeszcze w połowie XIX wieku ta najjaśniejsza noc w roku płonęła sobótkowymi ogniskami, rozbrzmiewała muzyką i śpiewem. Ale z czasem cichła coraz bardziej, przygasała tłamszona przepisami przeciwpożarowymi i odchodziła w niepamięć... Trzebieska Sobótka już napotkała na trudności w realizacji, to jednak dzięki wsparciu m.in. Nadleśnictwa Trzebież oraz coraz liczniejszej, entuzjastycznie reagującej publiczności może okaże się, że nadal będziemy mieli okazję wspólnie bawić się w tę "magiczną" noc. Bowiem powszechnie wierzono, że osobom biorącym czynny udział w sobótkowych rytuałach nie stanie się nic złego aż do następnego św. Jana. Może warto więc skorzystać?